piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 15 . część 3 .

                                 * z perspektywy Harrego *

Kiedy zakochani zniknęli w samolocie zaczęliśmy się oddalać . Szliśmy w ciszy , ponieważ każde z nas czuło , że najbliższe kilka dni będzie trochę nudno .
- Będziemy musieli przywyknąć do nowej sytuacji . – stwierdził Liam .
- No niestety . – Zayn jak zwykle trzymał się blisko Marty .
- Jakoś sobie damy radę . Macie może ochotę na pizze . ? – zaprosiła Marta – Ja płacę .
- Ja mogę iść , ale pod warunkiem , że sama za siebie zapłacę , albo zapłacę połowę cen całości . – Livia jak zwykle nie chciała żeby ktoś za nią płacił .
Kiedy wszyscy potwierdzili swój udział w wyjściu do pizzerii Marta zapytała :
- A ty ciociu . ?
- Nie skarbie . Nie mogę . Muszę zadzwonić do rodziców Klaudii i powiedzieć że samolot już wystartował , a później posprzątam w domu . – uśmiechnęła się do nas ciepło .
- Ciociu . ! ! Sprzątanie może poczekać , a zatelefonować możesz przecież stąd . – zaprotestowałem .
- Nie Harry . Może kiedy indziej . Obiecuję że z wami kiedyś pójdę . Do zobaczenia . – ucałowała każde z nas w policzek i odeszła .
Poszliśmy w stronę wyjścia śmiejąc się i rozmawiając . Zamyśliłem się . Nagle poczułem się strasznie samotny . Niall był z Klaudią , a Zayn z Martą . W tamtej chwili bardzo chciałem mieć dziewczynę . W zadumie oddzieliłem się od grupy i wpadłem na jakąś nastolatkę . Wytrąciłem jej torebkę z ręki , a cała jej zawartość rozsypała się po podłodze . Natychmiast rzuciłem się , żeby pozbierać rzeczy jednocześnie przepraszając . Kiedy spojrzałem na tą dziewczynę . . . zaparło mi dech w piersiach . Była śliczna . Włosy sięgające trochę za ramiona były ciemnego blond , ciemne oczy patrzyły na mnie ze zdziwieniem . Dostrzegłem na jej nosie małą bliznę , ale ta dodawała jej tylko uroku.
- Cześć . Harry jestem . – wykrztusiłem onieśmielony .
- Wiem . Ja jestem Marika . – Podała mi rękę .
Wstaliśmy z podłogi cały czas patrząc na siebie . Staliśmy tak kilka chwil w niezręcznej ciszy . W końcu się przełamałem :
- Co tu robisz . ?
- Moja mama miała dzisiaj wrócić . Niestety samolot ma opóźnienie bo w Los Angeles jest paskudna pogoda . A ty . ?
- Ja właśnie . . . eee . . . wysłaliśmy kumpla i jego dziewczynę jej rodziców w Polsce . . . jak duże jest to opóźnienie . ?
- 2 Godziny . Będę musiała tu poczekać bo do domu jednak jest daleko , a poza tym . . . nie opłaca mi się tam wracać . Poczekam tutaj . Będę się trochę nudzić . – westchnęła .
- Mogę poczekać z tobą . ? – dziewczyna nadal trochę mnie onieśmielała .
- Tak . Jasne , że tak . Porozmawiamy trochę . Lepiej się poznamy .
Usiedliśmy na pobliskich krzesłach i zaczęliśmy grać w zaproponowaną przeze mnie grę „ 5 pytań ” . Polegała na tym , że ona zadawała mi 5 pytań na które musiałem odpowiedzieć i ja jej . Nagle Marika zamilkła . Kiedy miałem ją zapytać dlaczego spostrzegłem Liama i Louiego . Mieli dziwne miny .
- yyyy . . . Cześć . Jestem Louis , a to Liam . Widzę , że już zapoznałaś się z Harrym . – Odezwała się mój kumpel wyciągając rękę do mojej nowej znajomej .
- Cześć . Miło mi was poznać . Jestem Marika . – uśmiechnęła się do chłopaków .
- Harry . . . ?
- Co . ?
- Mogę cie prosić na słówko . – Liam odprowadził mnie i Lou kilka metrów od ławek .
- co . ? – wyszczerzyłem się .
- Czy my o czymś nie wiemy . ? – pasiasty wydawał się trochę zdziwiony .
- Poznałem ją przed kilkunastoma minutami .
- Aha . Ale my nie po to. . . Eee . . .idziesz z nami na tą pizze . ?
- Nie . Poczekam z Mariką na jej mamę .
- ok . . . to pa .
Odwrócili się i odeszli , a ja wróciłem do ciemnowłosej .

Rozdział 15 . część 2 .

                                          * Z perspektywy Marty *

Razem z Klaudią i ciocią Amandą Jechałyśmy na lotnisko , a na miejscu mieli czekać na nas Livia i chłopaki . Moja przyjaciółka była podekscytowana . Tęskniła za rodzicami , których miała zobaczyć już za kilka godzin . Kilka minut później byłyśmy już na miejscu . Wyładowałyśmy bagaż i poszłyśmy w stronę holu gdzie mieli na nas czekać przyjaciele . Klaudia prawie zbzikowała kiedy okazało się że ich nie ma .
- Gdzie oni są . ? ! Chcę się pożegnać z Niallem . ! – mówiła – nie będzie mnie przez całe 2 tygodnie . !
Czekaliśmy już jakiś czas kiedy wreszcie się pojawili . Zziajani , ale uśmiechnięci pojawili się tuż obok nas . Blondyn od razu podszedł do swojej prawie – dziewczyny i delikatnie pocałował ją w usta .
- Gdzie Livia . ? – zapytałam, ponieważ nie dostrzegłam dziewczyny .
- Tutaj . – odpowiedziała sama zainteresowana zatrzymując się tuż za mną .

Potargane włosy zupełnie do niej nie pasowały .
- Gdzie byłaś . ? - zdziwiłam się .
Zielonooka spojrzała na kuzyna i spytała : Mogę ją wtajemniczyć . ?
Popatrzyłyśmy z Klaudią po sobie . To było dziwne .
- W co wtajemniczyć . ? ! Niall . ? – Polka chciała się dowiedzieć .
Nie wiem co odpowiedział jej chłopak bo Livia odciągnęła mnie na bok i zaczęła mówić :
- Niall zajął się rezerwacją lotu do Polski . Przyszłam później bo musiałam nadać jego bagaż .
- Co . ? – zaskoczyła mnie – To oni jadą razem . ?
- Tak . A później lecą do Zakopanego . Tam Niall chce ją poprosić , żeby została jego dziewczyną i da jej jakiś prezent , ale nie wiem jaki bo mi nie powiedział .
- WOW . Klaudia to szczęściara . – stwierdziłam .

                                          * Z perspektywy Klaudii *

Niall , Livia i ciocia Amanda zaczęli się dziwnie zachowywać Blondynka rozmawiała z Martą kilka kroków od nas jednak nie słyszałam o czym , Próbowałam się czegoś dowiedzieć od mojego najlepszego przyjaciela , ale ten tylko powiedział , że na pewno mi się spodoba . I tyle . Trochę się bałam .

Miałam już wsiadać do samolotu więc zaczęłam ściskać wszystkich mówiąc że będę przez ten czas tęsknić i obiecywałam , że przywiozę jakieś pamiątki . I wtedy stała się kolejna dziwna rzecz . Właśnie miałam przytulić się do Nialla kiedy ten uścisnął ciocię Amandę i powiedział :
- Ciociu czy mogłabyś przez czas kiedy mnie nie będzie zaopiekować się chłopakami . ?
- Tak . Oczywiście koguciku . – od jakiegoś czasu zaczęła go nazywać tak jak kiedyś nazywała mojego tatę .
- Niall . ? – zapytałam niepewnie .
W odpowiedzi dostałam gigantyczny wyszczerz . Chłopak delikatnie wziął mnie za rękę i poprowadził przez airbridge do samolotu . Byłam tak zdziwiona , że nawet nie zareagowałam . Blondyn wprowadził mnie na pokład i podał stewardessie nasze karty pokładowe , a ona uśmiechając się słodko wskazała nam nasze miejsca. W pierwszej klasie . ! ! ! Opadłam na swój fotel ( tak na marginesie bardo wygodny ) i spojrzałam na blondyna . Uśmiechnięty patrzył .
- Lecisz ze mną . ? Nie boisz się moich rodziców . ? – zapytałam .
- Tak . Nie wiem czy przeżyłbym te dwa tygodnie bez ciebie , a poza tym mam dla ciebie kilka niespodzianek .
- Aha . A to drugie pytanie . ?
- Szczerze mówiąc troszkę się obawiam . . . najbardziej chyba twojej mamy . – wyznał .
- Mamy . ? – zaczęłam się śmiać . – Dlaczego. ?
- Bo . . . twoja mama może zadać mi ból psychiczny , a z kolei twój tata raczej fizyczny .
- Nie martw się . Moi rodzice są fajni . Na pewno ich polubisz , a oni ciebie . – pocieszyłam go próbując ukryć śmiech . Nie bardzo mi to wyszło . Chłopak udał, że się dąsa , ale już po chwil głośno się śmialiśmy . Zaczęliśmy rozmawiać o naszych przyjaciołach kiedy rozległ się głos stewardessy informujący o awaryjnych wyjściach i całej reszcie innych „ważnych ” rzeczy . Zapięliśmy pasy, a samolot wystartował . Leciałam do domu i to z moim chłopakiem . . . no , prawie chłopakiem .

Rozdział 15 . część 1 .

                                               * Z perspektywy Nialla *

To był genialny pomysł . Wyszedłem z domu Klaudii i pobiegłem do siebie . W moim pokoju od razu włączyłem komputer . Wpisałem adres strony internetowej Brytyjskich linii lotniczych i natychmiast sprawdziłem odloty do polski za 2 tyodnie . Były z naszego lotniska o 9 do Łodzi . Idealnie . Natychmiast zarezerwowałem 2 bilety . Później zarezerwowałem bilety do Zakopanego i stamtąd do Londynu . Miałem okazję , żeby zrobić jej jakąś niespodziankę . Nim się zorientowałem , chłopaki byli już w domu . Jak zwykle zawołali mnie na kolację , a później każdy z nas poszedł do swojego pokoju . Byłem tak podekscytowany , że nie mogłem zasnąć . Przez kolejne 13 dni niecierpliwie czekałem . Zajmowaliśmy się normalnymi rzeczami jak na przykład sprzątanie i wypady do miasta lub kina . Oczywiście poinformowałem ciocię Amandę odpowiedzialną za rezerwację lotu o moim postępowaniu i planach . Była zachwycona . Chłopakom starałem się nic nie mówić bo niektórzy mieli trochę za długie jęzory i mogliby coś przez przypadek wygadać . Ich miny były bezcenne kiedy zobaczyli że pakuje moje rzeczy .
- Co się dzieje Niall . ? – Louis był zaniepokojony .
- Właśnie . Coś nie tak między Klaudią i tobą . ? – dołączył się Liam .
Te pytania usłyszała wchodząca do pokoju Livia . Ją też poinformowałem o wyjeździe , więc całą sytuacją trochę ją rozbawiła .
- Nie powiedziałeś im . ?
- Nie . Przecież wiesz , że gdybym to zrobił nie byłoby niespodzianki .
To był koniec rozmowy . 4 / 5 One Direction wydawali się nadąsani , ale pomogli zapakować mi resztę rzeczy . Bałem się tylko dwóch prawdopodobnych scenariuszy . Po pierwsze bałem się , ze rodzice mojej miłej mnie nie zaakceptują , a druga opcja . . . no cóż bałem się reakcji ludziskówv. Będzie wielka sensacja , chyba że będę się maskował . Starałem się nie Myślec o wyżej wymienionych możliwościach . Nocą przed wyjazdem zastanawiałem się jaka będzie reakcja Klaudii na wiadomość o tym że z nią jadę . Po kilkunastu minutach spałem jak zabity . Rano obudziło mnie szarpnięcie za ramię .
- Niall wstawaj . – kuzynka próbowała mnie obudzić .
- Która godzina . ? –wymamrotałem .
- siódma . Ale masz wstać . Nie będę za Cebie lecieć .
- spadaj . Chcę pospać jeszcze 10 minut .
- dobra . – westchnęła – ale tylko 10 minut . – wyszła z pokoju . Po określonym czasie , który mnie wydał się minutą wróciła .
- No dobra . . . Miałeś już swoje dziesięć minut . A nawet więcej . Teraz już musisz wstać .
- Nieeeee . – poduszka stłumiła mój protest .
Znałem Livię od dziecka więc wiedziałem że jest zdolna do wszystkiego . . . no prawie wszystkiego , Kiedyś jako dzieci byliśmy na kolonii . Opiekun mojej grupy nie dał sobie ze mną rady . Nie chciałem wstać więc blondynka wparowała do mojego pokoju i zaczęła wydzierać mi się do ucha . Po kilku minutach bezowocnego zakrywania głowy poduchą skapitulowałem i napuszony wyszedłem z pokoju , żeby się trochę ogarnąć . Teraz było tak samo z tą różnicą że teraz mogłem spóźnić się na samolot do Polski .
- Wstawaj . ! Jest za 20 ósma . ! – wydarła się prosto do mojego ucha , a kiedy nie zareagowałem wymierzyła mi porządnego kopa w piszczel , a później wyszła z pokoju wrzeszcząc :
- Jeśli za 5 minut nie zjawisz się w kuchni ubrany to cię ukatrupię . ! !
Pod pewnym względem przypominała mi mamę . Też się upierała żebym zawsze był punktualny , ale nie kopała mnie po nogach . No nic trzeba wstać – pomyślałem wzdychając .

piątek, 26 października 2012

Rozdział 14 .

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM . !

                                                * z perspektywy Michaela *

Zamknęli mnie 10 dni wcześniej . . . Byłem pełnoletni więc podlegałem każe zapuszkowania . Siedziałem więc w puszce więzienia i czekałem na sprawę . Maryśka kazała mi ją przejechać to to zrobiłem . To że przeżyła nie było moją winą . Nie miałem nic do ukrycia . Opowiedziałem tym palantom całą sprawę i tyle . Teraz trzeba było czekać . Na sprawę w sądzie . Kolejną .
                                                                        

- Cześć debilu . ! – Marysia przechodziła w towarzystwie policjanta obok krat mojej celi . Popatrzyłem na nią , ale nie odpowiedziałem . Chwilę później poprosili mnie do Sali widzeń .
- Czemu mi nie odpowiedziałeś . ? – Głos Maryśki dochodził z najdalszego kąta Sali .
- Bo tak . – wzruszyłem ramionami i usiadłem na krzesełku stojącym naprzeciwko niej .
- Czemu im wszystko wygadałeś . ?
- Bo tak . W naszej umowie nie było nic powiedziane na temat milczenia .
Dziewczyna tylko westchnęła . Zaczęła bawić się jakimś frędzlem, a ja zastanawiałem się jak mogłem się w przeszłości zakochać w takiej kretynce . Ona mówiła zrób to , a ja bez chwili zastanowienia to robiłem . Wielokrotnie słyszałem od innych ludzi , że jestem idiotą właśnie dlatego że spełniam wszystkie zachcianki Marysi .
- Po co tu właściwie przyszłaś . ? Po to żeby się nad sobą użalać . ? – zapytałem .
- Nie . Po to żeby zobaczyć się z tobą po raz ostatni przed rozprawą i przed tym jak wyląduję w poprawczaku skąd w wieku lat 18 zostanę przeniesiona do zakładu karnego dla kobiet .
Dziewczyna wstała i oddaliła się szybkim krokiem . Usłyszałem jak mówi „ chcę wyjść ” i coś w rodzaju „ widzenie skończone ” .

                                            * z perspektywy Klaudii *

Przez kilka dni moje zachowanie na Milenium Bridge było numerem 1 rozmów w domu . Denerwowało mnie to . Kiedy znowu zaczynali wychodziłam z pokoju i zaszywałam się w jakimś miejscu . Teraz temat ucichł . Chciałam jechać do domu . Odwiedzić rodziców i siostrę w Polsce . Powiedziałam o tym cioci i moim przyjaciołom .
- To dobry pomysł . – Marta poparła mnie – odpoczniesz od całego tego zamieszania wokół ciebie .
- Wiem , ale nie dlatego chcę jechać . Tęsknię za rodzicami . Jestem tu już prawie rok i trochę mi ich brakuje . – wyznałam .
Niall , który od jakiegoś czasu nie potrafił się zamknąć nagle zmilkł . Jego spojrzenie stało się nieobecne , jakby myślami błądził gdzieś daleko . Nie zwróciłam na to uwagi .
- Kiedy chcesz jechać . ? – ciocia Amanda delikatnie się uśmiechała .
- Tak szczerze mówiąc to nie wiem . Myślałam o rezerwacji lotu na za dwa tygodnie . Byłabym tam około 3 tygodni .
I później rozmowa zeszła na inne tematy . Po pewnym czasie mój prawie - chłopak wrócił ze swojej „ wędrówki myślowej ”. Szturchnął mnie delikatnie w ramię .
- Spójrz na Louisa . – szepnął mi do ucha i delikatnie się uśmiechnął .
Może się to wydać dziwne , ale chłopak wydawał się jeszcze weselszy niż zwykle .
- Dziwne . . . – mruknęłam . – Kiedy zaczął się tak zachowywać . ?
- Nie wiem . Ostatnio wszyscy mówili że to ja jestem zbyt wesoły . Może udzieliło się Louisowi .
Zostawiliśmy ten temat . Stwierdziliśmy że lepiej będzie porozmawiać o nim w 4 oczy . Zajęliśmy się planowaniem mojego wyjazdu .
- Chciałabym pojechać do Zakopanego . Jeszcze tam nie byłam . – wyznałam .
I znowu Niall zaczął pływać po morzu myśli . Znowu się wyłączył . Zaczynało mnie to trochę drażnić . Ja coś do niego mówiłam , a on tylko kiwał i coś tam mruczał pod nosem . Wkurzyłam się .
- Widziałam wczoraj takiego fajnego chłopaka . Zaprosił mnie na kolację . Mogę iść . ? – zmyśliłam coś żeby zobaczyć czy mnie słucha .
- Tak , tak , jasne że możesz .
- Niall . ! ! – trzepnęłam go w ramię .- Nie słuchasz mnie .
Podziałało .
- Przepraszam . Zamyśliłem się .
- Widzę .
- Wiesz co . ? Muszę iść . – wstał , a właściwie zerwał się z krzesełka i wyszedł . To było dziwne . Po jakimś czasie stwierdziłyśmy z dziewczynami , że przydałyby się nam nowe ciuchy . Pożegnałyśmy się z chłopakami i ciocią Amandą i wyruszyłyśmy na podbój sklepów .

                                                                 __________

Bardzo was przepraszam że tak zaniedbałam tego bloga .
Ta przerwa powstała przez 4 czynniki :
* Hasło na laptopie i komputerze .
* Dużo nauki .
* Brak zachęty ze strony czytelników ( zero komentarzy ) .
* I muszę się przyznać , że również to przez moje lenistwo : (
Ale wracam tutaj z masą pomysłów i dobrych chęci .
Mam nadzieję , że trochę mi pomożecie i dacie drobny komentarzna zachętę .
A teraz zapraszam do czytania i komentowania tego jak i innych postów .
 xoxo

piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział 13 .


                                           * Z perspektywy Livii *

Siedziałam przed komputerem . Byłam zajęta pisaniem , moim ulubionym zajęciem . Akurat miałam wenę twórczą . Moich dziadków nie było , bo pojechali odwiedzić ciocię Emilię . W pewnej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi . Niechętnie wstałam i podeszłam do nich . Byłam przekonana , że to jedna z moich koleżanek , albo sąsiadka , jednak kiedy je otworzyłam przeżyłam prawdziwy szok . W drzwiach stała Marysia . Zatkało mnie . Nie wiedziałam co zrobić . Pojechać po niej i wywalić , czy może zaprosić i wysłuchać . Normalnie nie miałabym takiego problemu , ale teraz po prostu mnie zamurowało . Klaudia poinformowała mnie SMS – em , że to prawdopodobnie były chłopak tej wredoty w nią wjechał .
- Cześć . – odezwała się .
- yyyy . . . Ty . ? Co ty tu robisz . ? – wydukałam .
- Ja . . . Chciałabym się do czegoś przyznać .
Dziewczyna wyglądała dużo gorzej niż zwykle . Zrobiło mi się jej żal . Musiało ją coś naprawdę załamać skoro nawet nie potrafiła się ogarnąć . Tylko . . . dlaczego przyszła do mnie . ?
- No dobra . . . wejdź . – zaprosiłam ją do środka . Weszłyśmy do kuchni gdzie Marysia opadła na krzesło i zaczęła cicho łkać . Zaparzyłam jej herbatę usiadłam naprzeciwko niej i czekałam .
- No więc ( chlipnięcie ) . . . Ja ( chlipnięcie ) . . . chcę się wytłumaczyć i ( chlipnięcie ) . . . i poprosić żebyś się wstawiła za mną .
- W jakiej sprawie . ? – domyślałam się o co może jej chodzić , ale wolałam się upewnić .
- No bo ja . . . ja chcę przeprosić Klaudię i Nialla .
- Za co . ? Za zniszczenie imprezy i przystawianie się do mojego kuzyna . ? – chciałam ją sprowokować .
- No bo ja. . . ten , . . . no wiesz . . . - zaczęła się wykręcać .
- No co . ? ! – warknęłam na nią . Zaczynałam tracić cierpliwość .
- Ja zl . . . ( chlipnięcie ) - dziewczyna znowu zaczęła płakać .
Zastanawiałam się co właściwie chce mi powiedzieć , jednak żeby się dowiedzieć musiałam poczekać aż królowa wredoty całego świata się uspokoi i przestanie smarkać mi na kuchenny stół . Po kilkunastominutowym pokazie totalnej załamki wreszcie się odezwała :
- Bo widzisz . . . ja . . . ja kazałam mojemu ex rozjechać tą dziewczynę .
W pierwszej chwili myślałam , że się przesłyszałam . No dobra , rozumiem , ze raczej Klaudii nie polubiła , ale żeby aż tak . . .
- Słucham . ? Żartujesz sobie ze mnie . ?
Dziewczyna westchnęła , a jej błękitne oczy znów wypełniły się łzami . To mi wystarczyło .
- Dlaczego . ? – w tym momencie ogarnęła mnie wściekłość . Słowa z trudem przeciskały mi się przez gardło . – Po co . ?
- Ja myślałam , że to było specjalnie z tym pączem i w ogóle . Obwiniłam Klaudię . Chciałam się odegrać więc pomyślałam że najbardziej dotknęło by was gdyby ona . . . ona też miała na tym ucierpieć , miała tam zginąć .
- Za głupią imprezę . ? ! Plamę na spódnicy . ? ! Czyś ty na głowę upadła . ? ! – nie mogłam w to uwierzyć . To ona maczała w tym palce . ! Zaczęłam się na nią wydzierać – I ty przyszłaś tu szukać przebaczenia i zapomnienia win . ? ! Zlecenia morderstwa . ? ! Chcesz , żebym ci wybaczyła to że próbowałaś zabić moją przyjaciółkę . ? ! Wiesz co my tutaj przechodziliśmy . ? !
- Ale zrozum . . . - głos dziewczyny był przepełniony żalem .
- Co mam zrozumieć . ? ! No co . ? ! Wyjdź stąd . ! Nie chcę cie widzieć na oczy . ! – wydarłam się na Maryśkę .
- Ale . . . - jeszcze próbowała się tłumaczyć .
- Wyjdź , bo nie ręczę za siebie . Jeszcze Ci zrobię krzywdę .
Nastolatka opuściła mój dom bez słowa . Wbiegłam do swojego pokoju , i skuliłam się przy ścianie . Musiałam się wypłakać . Rozładować negatywne emocje . Wiedziałam , że ta debilka jest głupia i przypuszczałam że ma mikroskopijny mózg , ale nie sądziłam że w ogóle go nie ma . Teraz z pespektywy czasu sądzę, ze dziewczyna po prostu łapała się czego mogła byle nie utonąć . Kiedy płakałam do mojego pokoju cicho wślizgnął się Lou . Miał klucze od domu więc nie zdziwiła mnie jego obecność . Usiadł na podłodze obok mnie i delikatnie pogłaskał po ramieniu. Byłam kompletnie załamana . Wtuliłam twarz w ramię chłopaka , a on niezdarnie mnie przytulił .

                                        * Z perspektywy Marysi *

Biegłam do domu płacząc . Nie było już dla mnie nadziei . Michael na pewno powiedział policji , że to ja kazałam mu wjechać w tą dziewczynę . Chciałam, żeby wszystko się skończyło . Marzyłam o tym żeby cofnąć czas . Żałowałam tego co się stało . Rozważałam wiele opcji wybrnięcia z tej chorej sytuacji , jak do tej pory najlepsze wydawały mi się dwie opcje . Pierwszą było zgłoszenie się na policję , a drugą no właśnie . . . drugą możliwością było samobójstwo . Jako współwinna mogłam być karana tak jak Michael . Zatrzymałam się i podjęłam ostateczną decyzję . Uspokoiłam się . Weszłam do domu chwyciłam jakąś kartkę , długopis i napisałam list o następującej treści :

Kochani rodzice .
Kiedy będziecie czytać ten lis ja prawdopodobnie będę już u Hadesa . Przepraszam was za wszystko . Podjęłam tą decyzję ponieważ nie mogę już dłużej wytrzymać . Zleciłam morderstwo . Mój były miał rozjechać tą nową – dziewczynę Nialla . Teraz zrozumiałam swój błąd , ale nie wiem jak mogę to naprawić . Jeszcze raz za wszystko przepraszam .

Kocham was
Marysia 

Zostawiłam kartkę na stoliku w salonie . Obeszłam cały dom zajrzałam do wszystkich pokoi przypominając sobie różne historie z życia . Z półki w moim pokoju zdjęłam album ze zdjęciami . Kiedy je oglądałam miałam łzy w oczach . Wyjęłam jedno z nich . Przedstawiało moich rodziców . Ja robiłam to zdjęcie . Byliśmy wtedy na wakacjach w Ameryce . Dwoje ludzi których kochałam stało trzymając się za ręce , uśmiechając się do aparatu . Wzięłam je i po raz ostatni wyszłam z mojego rodzinnego domu .

                                      * Z perspektywy Klaudii *

Dzień filmowy się nie udał więc postanowiliśmy się przejść . Wybraliśmy jedno z naszych ulubionych miejsc . Podczas spaceru rozluźniliśmy się . Szliśmy trzymając się za ręce . Mieliśmy właśnie przejść przez most , kiedy zobaczyliśmy coś dziwnego . Jakaś dziewczyna weszła na barierkę . Ze zdziwieniem i przerażeniem rozpoznałam w niej Marysie .
- O Boże . ! Niall . ! – wykrzyknęłam – On chyba skoczy . !
Pobiegłam w stronę dziewczyny . Wyglądała strasznie .
- Marysia zejdź proszę . – odezwałam się i delikatnie pociągnęłam ją za rękę .
- Co ty tutaj robisz . ? – wyszeptała .
- Nie ważne . Zejdź proszę . Nie masz powodu , żeby skoczyć .
- No właśnie mam . – zawyła . – to ja kazałam Michaelowi w ciebie wjechać . Przepraszam .
Chyba się przesłyszałam . Ale to teraz nie miało znaczenia . Nie lubiłam jej , ale nie chciałam żeby zrobiła sobie coś z tego powodu .
- Rozumiem . Posłuchaj rozumiem że chcesz naprawić swój błąd i możesz to zrobić . Zgłoś się na policję . – pociągnęłam ją za rękę , a ona zeskoczyła na nawierzchnię i rzuciła mi się na szyję . Odciągnęłam ją na bok i kazałam Niallowi zadzwonić na komendę . Nie czekaliśmy długo . Panowie zabrali Marysię , a my poszliśmy do domu .

piątek, 20 lipca 2012

Rozdział 12 .


                                          * z perspektywy Nialla*


Byłem u Klaudii . Był to jeden z naszych dni filmowych , kiedy to mieliśmy w zwyczaju siedzieć przed telewizorem , oglądając filmy i obżerając się popcornem . Nie wiem jaki dzień tygodnia wtedy był . Dziewczyna włączyła jakąś komedię . W pewnym momencie do salonu weszła ciocia Amanda .
- Skarbie . Panowie do ciebie . – kobieta wprowadziła dwóch mężczyzn do pokoju .
- Witam . Jestem komisarz McRiver , a to aspirant Starr . Mamy do pani kilka pytań . Czy możemy porozmawiać . ? – mężczyzna wyraźnie dał mi do zrozumienia , że powinienem wyjść .
- To my poczekamy w kuchni . – wyprowadziłem panią Amandę z pokoju .
Usiedliśmy w kuchni i milczeliśmy . Przeszłość znowu dała o sobie znać . Zastanawiałem się ile będzie trwało to przesłuchanie i jaki będzie jego wynik . Po jakimś czasie cisza zaczęła ciążyć .
- Chcesz ciasteczek .
- Tak , poproszę .
Pani Amanda wyłożyła na talerz i postawiła na stole przede mną . Wziąłem jedno i spróbowałem .
- Są pyszne proszę pani . To ciasteczka domowej roboty . ? Ma pani przepis .? – domowy wypiek był przepyszny .
- Proszę mów mi ciociu . – kobieta uśmiechnęła się ciepło – a przepis mam .
- A może pani . . . to znaczy ciocia dać mi ten przepis . ?
- Oczywiście . – podeszła do szafki , wyjęła pudełko z przepisami i zaczęła szukać kartki – zaraz ci go przepiszę .
Podczas , gdy ciocia przepisywała dla nas sposób przyrządzania ciastek policjanci wyszli z pokoju .
- Bardzo dziękujemy . To na razie wszystko . O wszelkich postępach będziemy państwa informować . Do widzenia .
- Do widzenia . – mężczyźni opuścili dom . Od razu wbiegłem do salonu .
- Niall . ! – Klaudia była w szoku – panowie mają pewne podejrzenia . Ten wypadek . . . to było chyba zlecenie .
Popatrzyła na mnie oczami pełnymi smutku .
- Miałam tam wtedy zginąć . Pamiętam numer rejestracyjny tego samochodu . To było czarne BMW o numerach ********* . Należało do byłego Maryśki .


                                       * z perspektywy Marty *


Cały dzień spędziłam z Zaynem . Świetnie się razem bawiliśmy . Jedliśmy kanapki , które on sam zrobił , a ja cały czas dotykałam wisiorka . Później opowiadaliśmy sobie historie z przeszłości , zanim się jeszcze się poznaliśmy . Ja opowiadałam mu o Polsce i miejscowości , w której mieszkałam , uczyłam go niektórych polskich łamanek językowych . Gdybyście tylko widzieli jego minę kiedy próbował powiedzieć „trzy wszy się zaszywszy szły w szyku po trzy wszy ” . . . . Patrzyliśmy na przepiękną panoramę Londynu . I wtedy Zayn się odezwał :
- Wiesz Marta . . . znamy się krótko , ale chciałbym , żebyśmy zostali przyjaciółmi .
- Ale przecież nimi jesteśmy . – zdziwiłam się – chyba że . . . chodzi ci o coś innego .
- Nie , jeszcze nie teraz . Chodzi mi o przyjaźń . – uśmiechnął się do mnie . – cieszę się , że cię poznałem .
- Ja też się cieszę .
Wtuliłam się w jego ramię a on minie objął . W ciszy patrzyliśmy na miasto . Czułam się przy nim swobodnie . Jakbyśmy znali się od zawsze .


__________

Ziall . ♥


Rozdział 11 .

                                                     * Z perspektywy Marty *

Kilka dni później siedziałam w kuchni „ modląc się ” nad śniadaniem . Nic mi się nie chciało . W pewnym momencie zadźwięczał mój telefon . Dzwonił Zayn . Uśmiechnęłam się do siebie i odebrałam .
- Haloooo . ?
- Cześć miła . Czy masz dzisiaj czas . ? - najwyraźniej bardzo mu zależało na odpowiedzi . Postanowiłam się trochę z nim podroczyć .
- Może mam , a może nie mam . Zależy .
- Bo widzisz chcę cie gdzieś zabrać .
- A mogę wiedzieć gdzie . ? – od razu się ożywiłam . Od czasu gdy się poznaliśmy na imprezie u Livii bardzo się do siebie zbliżyliśmy . Mogłam mu się wyżalić , a on zawsze starał się mi pomóc , więc perspektywa wspólnego wyjścia była bardzo , ale to bardzo interesująca .
- Nie bo to niespodzianka . Ale gwarantuję że ci się spodoba . – zapewnił mnie chłopak .
- W takim razie dobrze . – zgodziłam się .
- OK . Będę po ciebie za godzinę . Do zobaczenia . – i się rozłączył .
Natychmiast pobiegłam do swojego pokoju wybrać jakiś ciekawy ciuch . Założyłam na siebie :




Umyłam twarz i nałożyłam delikatny makijaż . Kiedy smarowałam usta błyszczykiem rozległ się dzwonek do drzwi . Jak na skrzydłach wybiegłam z pokoju i skierowałam się w stronę drzwi wejściowych . W przedpokoju wpadłam na moją siostrę .
- Co ty wyrabiasz . ? Nie kręć mi się pod nogami . ! – wydarłam się na nią .
- Nic . Chciałam wpuścić tego miłego chłopaka do domu . – wyjaśniła . Westchnęłam , wepchnęłam ją do łazienki i zatrzasnęłam drzwi . Dziewczyna zaczęła się wydzierać , że jestem kretynką i mam ja wypuścić bo się poskarży rodzicom , ale nie zwracałam na nią uwagi . Ponownie odetchnęłam i otworzyłam drzwi . Na chodniczku stał oczekiwany przeze mnie gość .
- Cześć . ! – powitał mnie uśmiechając się .
- Hej . ! Wejdź proszę . - wskazałam ręką na przedpokój . – Jesteś może głodny . ? Może chcesz coś do picia . ?
- Wody . Wiesz . . . wyglądasz dzisiaj olśniewająco . – pochwalił mnie , a ja byłam wniebowzięta . Kiedy miałam mu odpowiedzieć , swoje trzy grosze wtrąciła moja wścibska siostra .
- Nooo wiesz . Ona jest zawsze olśniewająca . Kiedy ją widzę aż mnie oczy bolą .
- Karina . ! ! ! Spływaj . ! – po raz drugi tego dnia wydarłam się na nią .
Spojrzałam na Zayna . Całą sytuacja chyba go trochę rozśmieszyła .
- Zawsze psuje mi humor . – wyżaliłam się – wystarczy , że rano wstanę i już się do czegoś musi doczepić .
- No to może będę mógł Cię jakoś pocieszyć .
Z kieszeni wyjął małe pudełeczko i podał mi je .
- Pozwoliłem sobie kupić ci taki drobiazg . Kiedy go zobaczyłem na wystawie pomyślałem , że będzie ci w nim ładnie .
Popatrzyłam na niego. Zastanawiałam się co jest w pudełeczku . Rozwiązałam wstążkę , zdjęłam wieczko i . . . oniemiałam .
- O Boże . ! Zayn . ! Jest taki piękny . Musiałeś na niego wydać fortunę . – chłopak najwyraźniej był zadowolony , a ja . . . ja byłam niesamowicie szczęśliwa . Podbiegłam do lusterka i delikatnie zapięłam łańcuszek na szyi . Między moimi obojczykami spoczął niewielki kamień w moim ulubionym kolorze .
- Ładnie ci w fiolecie .
- Zayn . Dziękuję . – podbiegłam do niego i uściskałam całując w policzek .
- Chodź , chcę ci jeszcze coś pokazać . – wyszliśmy z domu .
Kilka minut później delikatnie zawiązał mi oczy.
- Czy to konieczne . ? - zapytałam .
- Bez tego nie będzie niespodzianki . – odparł śmiejąc się . – Daj mi rękę .
Posłuchałam bez wahania . Dałam się poprowadzić po nierównym terenie . W pewnym momencie wziął mnie na ręce . Zaskoczył mnie tym , ale nie protestowałam . Słyszałam plusk wody więc domyśliłam się , że przenosi mnie przez rzekę . Kilkanaście kroków później postawił mnie na ziemi i zdjął chustkę zakrywającą mi oczy . Milczałam , gdyż widok który ukazał się moim oczom był tak piękny że nie dało się tego opisać słowami . Patrzyłam jak zaczarowana .
- Wow . – tylko tyle udało mi się wykrztusić .